Dom z papieru Carlos Maria Dominguez

dom z papieruWiosną 1998 roku Bluma Lennon kupiła w pewnej księgarni  w Soho używany egzemplarz Poezji Emily Dickinson i kiedy doszła do drugiego wiersza, na skrzyżowaniu potrącił ją samochód.

Mam przed sobą Dom z papieru Carlosa Marii Domingueza, niewielką objętościowo, ale bardzo ładnie wydaną książkę z reprodukcją obrazu Księgarz Giuseppe Arcimboldiego na okładce. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to książka o książkach, o czytaniu, bibliofilach i bibliomani co samo w sobie jest bardzo interesujące. Z drugiej jednak strony, kiedy skończyłem ją czytać, poczułem się trochę oszukany. Już sam początek, a szczególnie bardzo dobre pierwsze zdanie zapowiadało historię, która mogłaby się okazać powieścią kryminalną, fantasy lub nawet należącą do realizmu magicznego (Dominguez jest bowiem argentyńskim pisarzem).

Często jest mi trudniej pozbyć się jakiejś książki niż zdobyć nową.  Tomy przylepiają się do półek w tym pakcie konieczności i zapomnienia, jakby były świadkami pewnej chwili w naszym życiu, do której nie powrócimy. Ale podczas gdy tam nadal są, uważamy je za część nas samych.

Dom z papieru to opowieść o obsesji. Carlos Brauer, bibliofil zbieżność imion z autorem jest być może nieprzypadkowa uwierzył, że książki mogą wpływać na rzeczywistość i losy ludzi, mieć osobowość i oddziaływać między sobą oraz, że istnieje jakiś magiczny związek pomiędzy książką a jej właścicielem. Bauer próbował stworzyć katalog i system klasyfikacyjny swojej biblioteki według innych kryteriów niż podział tematyczny. Aby umieścić książkę na właściwym miejscu badał jej wzajemne związki z innymi książkami i autorami starając się wykorzystać system liczb fraktalnych. Książki traktował jak ludzi, jadł z nimi kolację, układał je tak, że tworzyły ludzkie sylwetki, by w końcu zbudować sobie w odległym zakątku kraju dom, którego ściany składały się z książek.

Założyć bibliotekę to jak stworzyć życie. Nigdy nie jest to suma poszczególnych książek

Najciekawsze w tej książeczce są rozważania na temat niebezpieczeństw związanych z posiadaniem, gromadzeniem i zbytnim przywiązaniem do książek. Uświadamia nam ona jak łatwo jest przekroczyć granicę pomiędzy miłością do książek, a obłędem. Coś co było tylko hobby może stać się dziwactwem, a w końcu szaleństwem. Bauer był samotny, może warto więc mieć przy sobie kogoś kto przeszkodzi nam w budowaniu domu z papieru.

Przychodzi mi też na myśl jeszcze inna powieść o obłędzie na punkcie książek, Auto da fe Eliasa Canettiego. Książki są tajemnicze, zagadkowe i magiczne. Szkoda, że Dominguez nie wykorzystał w pełni możliwości jakie daje ten temat. Cóż może czeka on na swojego Marqueza, Eco czy Zafona.

W ciągu kilku dni przyłapałem się na tym, że patrzę na książki z lękiem, walczyłem z pokusą przy stołach z ofertami, a co najgorsze odsyłałem do magazynu biblioteki, niemal nie rzuciwszy na nie okiem, książki, które docierały do biura z odległych krajów. Przerażała mnie możliwość, że zainteresuję się jedną z nich, wezmę ją do domu i zacznę dodawać nowe członki do tej gigantycznej koloni, która przywierała do ścian i posuwała się wzdłuż korytarzy.

7 Comments

Filed under książki

7 Responses to Dom z papieru Carlos Maria Dominguez

  1. Tematyka książki ogromnie mnie zaciekawiła, jako, że dotyczy poniekąd mnie samej (mam tu na myśli rozważania na temat niebezpieczeństw związanych z posiadaniem, gromadzeniem i zbytnim przywiązaniem do książek ;-) )
    Piszesz, że Dominguez nie wykorzystał do końca potencjału, tkwiącego w tym zagadnieniu. Myślę jednak, że może to lepiej, jesli ta książka jest nawet trochę niedopracowana, ale dzięki temu inna od reszty, niż miałby to być jak piszesz kolejny Zafon
    Jeżanna ostatnio opublikowałTRUPY W SZAFIE. DZIKA KACZKA HENRYKA IBSENAMy Profile

    • Ta ksiązka jest inna. Podoba mi się, zawiera wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących obsesji związanych z książkami. Ale jednocześnie, jestem sobie w stanie wyobrazić równie dobrą książkę o tej tematyce, ale innego gatunku. Książki są magiczne, tajemnicze i niebezpieczne, wystarczy w to uwierzyć i można stworzyć historię na miarę np. Klubu Dumas Pereza-Reverte, coś wciągającego, działającego na wyobraźnię. Nie musi to być drugi Zafon, nie jestem dobrego zdania o jego ostatnich książkach, chociaż Cień wiatru był czymś nowym, obiecującym wiele, na początku lektury.

      Kilka miesięcy zdałem sobie sprawę z kilku rzeczy, co jest dla mnie ważne w życiu, że niekoniecznie ksiązki, blog, że to jest uzależnienie. Sprzedałem już ponad 600 książek, zatem chwilowo przynajmniej obsesja mi nie grozi, chociaż nawroty choroby są możliwe. Na blogu W zaciszu biblioteki znaleźć można wiele fragmentów tekstów, nie mooich, poświęconych czytaniu, czytelnikom, bibliomanii, bibliofilii. Jest tam taki tekst Uwaga, bibliomania atakuje zdaje się, gdzie podaję za kimś, w punktach symptomy uzależnienia od książek.

      • Masz rację, Cień wiatru wydawał się dobry, odkrywczy, na początku czytałam go z wypiekami, jak w transie. Potem jednak zauważyłam (szczególnie podczas lektury kolejnych pozycji tego autora), że Zafon stał się wtórny, przede wszystkim sam wobec siebie. No i niektóre fragmenty zdawały się być wyjęte spod pióra grafomana, niestety
        Tak samo powtarzalny wobec siebie samego jest, moim zdaniem, Murakami, który wprawdzie wszystkim się podoba, ale dla mnie jest ciut przereklamowany
        A Klub Dumas stoi u mnie na półce i czeka na swój czas :-)
        Jeżanna ostatnio opublikowałTRUPY W SZAFIE. DZIKA KACZKA HENRYKA IBSENAMy Profile

        • Lubiłem i lubię Murakamiego, przede wszystkim za jego starsze, te pierwsze książki, gdzie narracja jest prowadzona w pierwszej osobie: Przygoda z owcą, Tańcz, tańcz, tańcz, Kronika ptaka nakręcacza, Koniec świata i Hard-Boiled Wonderland, która jest dla mnie najlepszą jego książką. Kafka nad morzem to była taka granica. Zaczął eksperymentować, przeszedł na trzecią osobę, równoczesne wątki. Murakami, jak pisze Rubin w książce o nim Muzyka słów, chciałby stworzyć wielką powieść, coś w stylu Dostojewskiego, poruszającą podstawowe kwestie. 1Q84 chyba mu nie bardzo się udała, przeczytałem pierwszy tom i zakończyłem lekturę w połowie drugiego, trzeciego już nie kupiłem. Murakami jest reklamowany, bo teoretycznie pisze prostym językiem, ciekawie, zatem może być dla większości, staje się pisarzem popkulturalnym, z tymi wszystkimi nawiązaniami do ogólnej i w szczególności amerykańskiej kultury. Nigdy nie dostanie Nobla, mógłbym na to postawić wszystkie pieniądze. Jest zbyt znany i popularny.

          Zgadzam się z Tobą co do Zafona, jest wtórny, nie tylko wobec siebie :) A Klub Dumas polecam ci, ale nie spodziewaj się wielkiej literatury, to rozrywka, tyle, że bardzo dobra w swoim gatunku, pochwała powieści przygodowej, a jednocześnie książka o książkach, i znowu o obsesji na punkcie wielu książek, ich gromadzenia, ale także jednej szczególnej książki. Jeśli zobaczysz Dziewiąte Wrota, adaptację Polańskiego, lub może już widziałaś ten film, to nie przejmuj się, bo to wydmuszka, tam nie ma jednej dziesiątej tego co daje książka.

          • Z 1Q84 miałam podobnie zakończyłam lekturę na II tomie, choć teraz trochę żałuję, bo nie lubię kończyć książki na etapie tak zaawansowanym. Zdarzyło mi się to wcześniej chyba tylko z Ulissesem. Co do Murakamiego ogólnie uważam, że jest sprawnym pisarzem, trafił w pewną lukę na rynku literackim, jednak podczas lekturynie zaiskrzyło, nie było oczarowania. Wiele osób w samych superlatywach zachwalało mi jego twórczość i może dlatego trochę się zawiodłam, zawiniła nie obiektywna wartość jego książek, ale moje wygórowane oczekiwania.
            A Dziewiąte wrota kiedyś oglądałam, jednak na tyle dawno, że obędzie się bez krzywdzących skojarzeń podczas czytania Klubu Dumas :-)
            Jeżanna ostatnio opublikowałTRUPY W SZAFIE. DZIKA KACZKA HENRYKA IBSENAMy Profile

  2. Ciekawa książka, chociaż wzbudza mieszane uczucia. Na podstawie Twojej opinii wnoszę, że może ona być również przestrogą, że każda przesada, choćby i w dobrej sprawie, może prowadzić do chorych sytuacji. Tak jak napisałeś, najważniejszy jest drugi człowiek i bliscy ludzie dookoła. Rzeczy to tylko dodatek, a nie esencja życia, o czym często dziś zapominamy.

    • Pewnie nigdy nie zrobiłbym tego co bohater książki. Między innymi dlatego, że aby być szalonym bibliofilem trzeba mieć do tego spore środki. Nie spotkałem osobiścietakich maniaków kolekcjonowania i obcowania z książkami, ale kilka razy pomyślałem już, że ktoś przesadza jeśli chodzi o książki. A jeśli nie ma tej drugiej osoby obok nas to nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy uzależnieni lub, że popadamy w obłęd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge