Solo Sonia Raduńska

Solo - Sonia RaduńskaKiedy pierwszy raz zobaczyłem tę książkę coś mnie do niej przyciągnęło i poczułem, że muszę ją koniecznie przeczytać. Podobno nic nie dzieje się bez powodu. W każdym razie wdzięczny jestem Opatrzności, że postawiła na mojej drodze Solo Soni Raduńskiej i, że najzwyczajniej w świecie nie przegapiłem tej książki. Nie mogę powiedzieć, że wiedziałem cokolwiek o autorce lub, że czytałem którąś z jej książek, chociaż nazwisko wydawało mi się dosyć znajome. Sonia Raduńska jest bowiem psychologiem, pisarką i felietonistką (Zwierciadło), autorką wydanych wcześniej Białych zeszytów (2005) oraz Kartek z białego Zeszytu (2008).

Jesteśmy jak śliwki węgierki wiszące na drzewie w październiku; trochę już podmarznięte, zmarszczone, ale najsłodsze i gęste od treści.[s.21]

Kiedy ktoś mnie zapyta o czym lub o kim jest Solo, odpowiem, że o dojrzałych kobietach. I już widzę oczami wyobraźni tych, którzy po takich słowach pomyślą sobie: To w takim razie chyba nie dla mnie. Nieprawda, nic bardziej mylnego. To jest książka także dla Ciebie. Bardzo piękna i mądra książka, która porusza tak uniwersalne tematy jak miłość, szczęście, rodzicielstwo, samotność, wolność, śmierć.

Zobaczyłam, w jak wielu fragmentach mojego pisania zajmuję się śmiercią:: realną i symboliczną, ludzi znanych i nieznanych osobiście, różnych gatunków istot żywych z wróblem i kwiatami włącznie. Również czytam o śmierci z zainteresowaniem. Oswajam śmierć? Ufam śmierci, bo tylko ona oprócz miłości dotyka mnie do żywego. Pamiętam Treyę Wilber piszącą: Być może nie dożyję przyszłej wiosny, ale posłuchajcie tylko jak śpiewa ten ptak!. Nikt nie wie, więc i ja nie wiem, czy dożyję następnej wiosny, ale jaką urodę ma dzisiejszy wrześniowy dzień! Jak przejmująco śpiewa Peter Gabriel. Jak zmysłowo pachnie nasłoneczniona skóra ramienia. [s.81]

Solo napisane jest w formie dziennika, osobistych zapisków dojrzałej kobiety, Soni, z zawodu psychoterapeutki, byłej żony, matki, przyjaciółki, miłośniczki kotów i zwierząt, która odnotowuje ważne dla siebie wydarzenia, zarówno te szeroko nagłośnione w mediach, jak i te zaobserwowane wyłącznie przez nią, nikomu nieznane, ale bardzo dla niej ważne. Dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat wielu życiowych spraw. Mijają kolejne pory roku, domykają się kolejne cykle w przyrodzie, podobne do siebie jednak nie takie same. Odchodzą bliscy jej ludzie i zwierzęta. Jest samotna, ale bardzo w swej samotności szczęśliwa. Potrafi czerpać radość z życia, ze zwykłej codzienności, i opisywać ją w bardzo atrakcyjny dla czytelnika sposób. Niby nic szczególnego się nie dzieje, nie ma spektakularnych fajerwerków, a mimo to wprost trudno oderwać się od lektury. Sonia jest też kobietą, którą chciało by się poznać osobiście i zaprzyjaźnić się z nią. Komentuje i przedstawia swoje poglądy, z którymi można się zgadzać lub nie, na wiele dość kontrowersyjnych spraw, takich jak wojna w Iraku, obecność tam polskich żołnierzy, patriotyzm, aborcja. Swoją wewnętrzną siłę i energię do życia czerpie z uprawianej przez siebie medytacji oraz z tego co jest najlepsze w buddyzmie.

Poza tym książka została napisana naprawdę pięknym, niemal poetyckim językiem. Wiele uroku dodają jej też znajdywane co jakiś czas małe klejnociki w postaci pięknych haiku, wierszy, jak również bardzo licznych cytatów z wypowiedzi lub książek ważnych dla autorki osób, które zaraz po przeczytaniu ma się ochotę jeśli nie zapamiętać to przynajmniej podkreślić ołówkiem lub zapisać.

Od wczoraj ważne zdanie:

Ja chyba muszę nie musieć nic,

Bo tylko wtedy wiem,

Co naprawdę muszę,

A czego nie.

                             Jacek Kleyff [s.114]

 Lektura książki Soni Raduńskiej to pewnego rodzaju terapia, pełna pozytywnej energii, która zmienia trochę człowieka. Dzięki niej zaczynamy inaczej patrzeć na świat i ludzi wokół nas, zastanawiać się co tak naprawdę ważne jest w życiu, co to znaczy być szczęśliwym. Zwalniamy starając się cieszyć  każdą chwilą, bardziej dostrzegać we wszystkim pozytywne strony, więcej czasu poświęcać tym, których kochamy, bo życie na tym świecie jest krótkie i możemy nie zdążyć nacieszyć się nim i przegapić coś bardzo ważnego.

Nadużywa się celnych słów księdza Twardowskiego o śmierci: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą Chodzimy utartymi ścieżkami.

A o tym samym Bronisław Maj:

[...] Nie gotowi: w pół słowa, z nie

wysłanym listem, kobietą nie dość pokochaną,

zatajonym

grzechem, ktory pozostanie śmiertelny nikt nie jest

gotowy. Pokochać to, co skazane. Nie ma innej

miłości. Z każdym żegnać się tak, jak na zawsze

to znaczy być dobrym, wybaczać. Nie odkładać na jutro,

nie tłumić słów ważnych i wielkich, może nie być

czasu, nie być przestrzeni. Nie będzie już

innej miłości. [...] [s.107]

8 Comments

Filed under książki

8 Responses to Solo Sonia Raduńska

  1. Też miałam takie niezwykłe parcie na tę książkę czytam ją któryś tydzień, bo chcę się jak najdłużej nią delektować :)
    Kasiek ostatnio opublikowałWszystko w porządku. Układamy sobie życie Szymon Hołownia, Marcin ProkopMy Profile

  2. Z dorobku Soni Raduńskiej znam jedynie Białe zeszyty i ich kontynuację Kartki z białego zeszytu. To lektura, na którą trzeba odpowiedniego nastroju i chyba również odpowiednich okoliczności życiowych, w przeciwnym razie czytanie może zirytować.
    I masz rację co do terapeutycznej mocy jej pisarstwa :-) U mnie było podobnie ze wspomnianymi książkami.
    Z pewnością sięgnę po Solo przy nadarzającej się okazji.
    Jeżanna ostatnio opublikowałTRUPY W SZAFIE. DZIKA KACZKA HENRYKA IBSENAMy Profile

    • Szkoda, ze nie znam więcej tego typu pozytywnych książek. Chcę ich więcej, chcę czytać tylko takie książki :) Niestety, naprawdę wielka literatura to smutne książki pisane przez nudziarzy ;)

      • Białe zeszyty nie były raczej optymistyczne (za to bardzo refleksyjne), ale czytając je można było czynić pewne odniesienia do własnego życia to właśnie było formą autoterapii :-) Cieszę się, że Solo jest bardziej pozytywną książką.
        Z wielką literaturą jest chyba w większości tak, jak piszesz :-) Swoją drogą to dziwne, że naprawdę są nas w stanie poruszyć tylko egzystencjalne smutki i życiowe dramaty Na szczęście lubię taką depresyjną literaturę, choć przyznaję, że to nie zawsze dobrze rzutuje na usposobienie ;-)
        Jeżanna ostatnio opublikowałTRUPY W SZAFIE. DZIKA KACZKA HENRYKA IBSENAMy Profile

        • Niestety ja też tych smutasów lubię :) Kiedyś myślałem, że mając podobny nastrój, troszkę podobne problemy jak bohaterowie ich książek, powinienem ich czytać. I tak robiłem. I było mi nawet trochę lżej na sercu. Ale ostatnio doszedłem do wniosku, ze jednak dołuje mnie taka literatura, wystarczy mi tragizmu w wiadomościach. Mam zamiar przeczytać Białe zeszyty, jak tylko je znajdę w bibliotece :)

          • Też to przerabiałam, takie masochistyczne dobieranie dołujących lektur :-) Na szczęście człowiek (zazwyczaj) z tego wyrasta, przynajmniej do pewnego stopnia. U mnie postępem jest już to, że książki przygnębiające od czasu do czasu przeplatane są jakimś czytelniczym powiewem optymizmu.
            Mam nadzieję, że lektury Białych zeszytów nie będziesz żałował :-)
            Wielka literatura to nie jest, ale na pewno znajdziesz tam kilka ciekawych refleksji i obserwacji.
            Jeżanna ostatnio opublikowałTRUPY W SZAFIE. DZIKA KACZKA HENRYKA IBSENAMy Profile

          • Szkoda tylko, ze człowiek musi do wszystkiego dojść w swoim czasie, po trudnych doświadczeniach, widocznie tak ma być :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge