czwartek, 28 listopada 2013

PSYCHOLOGIA ZBRODNI. "WSPOMNIENIA RUDOLFA HOESSA, KOMENDANTA OBOZU O??WI??CIMSKIEGO




   Od wczoraj zastanawia??am si??, czy nie b??dzie profanacj?? zamieszczenie niniejszej recenzji tu?? po apelu w sprawie uhonorowania Stefanii Wilczy??skiej. Dosz??am jednak do wniosku, ??e na zasadzie drastycznego kontrastu jeszcze bardziej uwydatnione zostan?? zas??ugi tych, kt??rzy w chwilach wielkej pr??by do ko??ca pozostali lud??mi i jeszcze mocniej podkre??lone zostanie zezwierz??cenie oprawc??w, odpowiedzialnych za Holocaust.
    Wspomnienia Rudolfa Hoessa, komendanta obozu koncentracyjnego w O??wi??cimiu, to wyznania cz??owieka, kt??ry, jak sam przyznaje, odpowiedzialny by?? za mord blisko 2 milion??w ??yd??w. Wi??kszo???? swego ??ycia by?? on niejako po??rednikiem pomi??dzy tymi, kt??rzy zadecydowali o ostatecznym rozwi??zaniu kwestii ??ydowskiej a tymi, kt??rzy odpowiedzialni byli za stron?? techniczn?? masowej eksterminacji.
    Po ksi????k?? si??gn????am pod wp??ywem czytanej niedawno powie??ci Roberta Merle ??mier?? jest moim rzemios??em, kt??rej autor pos??u??y?? si?? biografi?? Hoessa podczas kreacji g????wnego bohatera.
Nie musz?? chyba dodawa??, ??e informacje ??r??d??owe okaza??y si?? jeszcze bardziej przybijaj??ce.
    Pami??tniki Hoessa spisane zosta??y ju?? po osadzeniu go w wi??zieniu na terenie Polski, w przerwach pomi??dzy przes??uchaniami i w oczekiwaniu na wyrok. Niekt??rzy podejmuj?? te okoliczno??ci jako zaprzeczaj??ce autentyczno??ci wyzna??. Niestety, zgromadzone dowody i zeznania potwierdzaj?? to, co dla sprawy najbardziej istotne hitlerowski ob??z w O??wi??cimiu by?? najwi??kszym centrum zabijania.
   Z enuncjacji Rudolfa Hoessa wy??ania si?? posta?? osoby, kt??ra tak dalece podlega??a mechanizmowi ??lepego pos??usze??stwa, ??e zatraci??a zdolno???? oceny rzeczywisto??ci. Kierowa?? si?? w ??yciu jedn?? tylko zasad?? Befehl ist Befehl. Rozkaz przyw??dc??w wywo??ywa?? u niego odruchy warunkowe, niczym d??wi??k dzwonka u psa Paw??owa. By?? on tym samym wcieleniem w??a??ciwo??ci najbardziej charakterystycznych dla mentalno??ci hitlerowskiej. Bezkrytyczno???? wobez zarz??dze?? przyw??dc??w ca??kowicie przys??oni??a mu resztki ludzkich uczu??. I to w??a??nie jest najbardziej przejmuj??ce w jego opowie??ci.
    Kontakt z literatur?? obozow?? ju?? od najm??odszych lat przygotowa?? mnie w pewnym stopniu na lektur?? fragment??w, beznami??tnie pokazuj??cych koszmar wi????ni??w w O??wi??cimiu. Nie by??am jednak gotowa na wyznania cz??owieka, kt??ry z jednej strony kreuje si?? na do???? wra??liwego idealist?? (!) a z drugiej bez mrugni??cia okiem prowadzi na rze?? tysi??ce ludzi niewinnych, chorych, okaleczonych, skrajnie wyczerpanych, ci????arne kobiety i ma??e dzieci.
    ??atwiej jako?? godzi?? si?? z my??l??, ??e zbrodni dopuszczaj?? si?? osobniki t??pe i pozbawione umiej??tno??ci odr????niania dobra od z??a. Jednak kto??, kto w swoich wypowiedziach zawiera jednocze??nie elementy zrozumienia sytuacji i akcenty, kt??re zdaj?? si?? temu ca??kowicie zaprzecza??, wzbudza skrajne oburzenie. Oburzenie i niedowierzanie. jak mo??na w jednym zdaniu podkre??la?? swoj?? rzekom?? delikatno????, a w kolejnym na zimno relacjonowa?? przebieg masowych egzekucji.
Lektur?? odczu??a nie tylko moja psychika, poczu??am si?? wr??cz fizycznie chora po przeczytaniu wynurze?? o??wi??cimskiego kata. I nadal nie wiem, czy to esesma??ska tresura wypaczy??a go tak dalece, ??e przesta?? widzie?? w zbrodni zbrodni?? a w cz??owieku cz??owieka, czy to obrzydliwy cynizm sprawi??, ??e jego percepcja sta??a si?? tak zwyrodnia??a.
    Rudolf Hoess jest rzekomo pomys??odawc?? zamieszczenia s??ynnego napisu Arbeit macht frei nad bram?? obozu w O??wi??cimiu i co znamienne ??wi??cie wierzy?? w s??uszno??c tych s????w w odniesienu do obozowej rzeczywisto??ci . We wspomnieniach sporo jest rozwa??a?? o tym, jak dyscyplina i wysi??ek fizyczny zbawiennie dzia??a na atmosfer?? w obozie oraz morale wi????ni??w, czemu towarzysz?? opisy nieludzkich warunk??w i straszliwych praktyk, jakich dopuszczano si?? w stosunku do nich.
Przejmuj??ce s?? fragmenty dotycz??ce kwestii technicznych, zwi??zanych z gazowaniem ludzi i utylizacj?? cia??. Hoess nawi??zuje r??wnie?? do funkcjonowania ??ydowskich oddzia????w Sonderkommando, kt??rych cz??onkowie odpowiedzialni byli za uprz??tanie kom??r gazowych, wyrywanie ofiarom z??otych z??b??w i palenie zw??ok.
    Pami??tam pewien jesienny dzie?? sprzed lat. Mia??am wtedy 12, mo??e 13 lat i wyjecha??am ze szkoln?? wycieczk?? do obozu w O??wi??cimiu. Do dzi?? stoi mi w oczach jeden z eksponat??w samotna szubienica, tkwi??ca w pobli??u jednego z krematori??w. To na niej powieszono w 1947 roku komendanta Rudolfa Hoessa. Wtedy ten widok wzbudzi?? u mnie dziecka dreszcz grozy a jednocze??nie co?? na kszta??t wsp????czucia. Dzi?? wiem, ??e stoj??c raz jeszcze w miejscu, gdzie wykonano wyrok, czu??abym tylko ponur?? i gorzk?? satysfakcj??...



wtorek, 26 listopada 2013

APEL - UCZCIJMY PAMI???? STEFANII WILCZY??SKIEJ


   Dzisiejszy wpis b??dzie inny od pozosta??ych. Tym razem, wyj??tkowo, nie b??dzie recenzji ksi????ki. B??dzie za?? pro??ba do wszystkich odwiedzaj??cych m??j blog, ale o tym za chwil??.
Zapewne wszyscy z Was znaj?? mniej lub bardziej dok??adnie histori?? Janusza Korczaka, Starego Doktora, pisarza, pedagoga i dzia??acza, za??o??yciela Domu Sierot, kt??ry do ko??ca trwa?? przy swoich ??ydowskich podopiecznych i odmawiaj??c przej??cia na aryjsk?? stron??, zgin???? wraz z dzie??mi w komorze gazowej obozu w Treblince.
   Niewiele jednak os??b pami??ta o Jego najbli??szej wsp????pracownicy, Stefanii Wilczy??skiej, kt??ra od pocz??tku anga??owa??a si?? w tworzenie Domu Sierot, kt??ra z plac??wk?? i ma??ymi podopiecznymi zwi??za??a ca??e swoje ??ycie i pomimo szans na lepszy los, wybra??a drog?? z dzie??mi na Umschlagplatz, czego naocznym ??wiadkiem by??a Irena Sendlerowa. Kochana pani Stefa, jak nazywali J?? wychowankowie, podobnie jak Janusz Korczak zgin????a w Treblince, towarzysz??c ??ydowskim sierotom w ich ostatniej drodze...
   Niestety, niewiele pozosta??o pami??tek po Tej, kt??ra do ko??ca po??wi??ci??a si?? dzieciom. Jej nazwisko i notka Jej po??wi??cona znajduje si??, rzecz jasna, w archiwach Instytutu Yad Vashem.
 Mo??na jeszcze kupi?? publikacj?? Jej autorstwa S??owo do dzieci i wychowawc??w, zachowa??y si?? r??wnie?? listy, pisane do podopiecznych z podr????y do Palestyny (ich tre???? mo??na znale???? na stronach portalu Erec Israel).
O wiele bardziej przykry jest fakt, ??e posta?? Stefanii Wilczy??skiej nie zosta??a dotychczas w Polsce zauwa??ona i uhonorowana w spos??b adekwatny do Jej zas??ug. Kilka drobnych inicjatyw przyczyni??o si?? do wyj??cia pani Stefy z mrok??w zapomnienia. Pi??knie wspomina o niej r??wnie?? Joanna Olczak-Ronikier w swojej ksi????ce "Korczak: Pr??ba biografii". 
Warto doda??, ??e na temat Stefanii Wilczy??skiej pisa??a te?? nasza Lirael w tej notce.
To jednak niestety ma??o, zbyt ma??o.
Niedawno jednak zrodzi?? si?? pomys??, aby uhonorowa?? zapomnian?? bohaterk?? poprzez nadanie jej imienia uliczce na terenie dawnego Getta Warszawskiego, tu?? obok gmachu Muzeum Historii ??yd??w Polskich (dok??adnie tu). Aby przedsi??wzi??cie powiod??o si??, potrzeba jednak szerokiego poparcia spo??ecznego. Jak twierdz?? inicjatorzy przedsi??wzi??cia, w tej sprawie liczy si?? ka??dy przejaw dobrej woli.
Je??li uznacie, ??e inicjatywa jest godna poparcia, oddajcie, prosz??, sw??j g??os. Mo??na to uczyni?? na dwa sposoby : wysy??aj??c maila ze swoim imieniem i nazwiskiem oraz s??owem POPIERAM na adres: izrael.org.il@gmail.com lub podpisa?? si?? bezpo??rednio pod apelem za po??rednictwem swojego konta na Facebooku.
Mam r??wnie?? cich?? nadziej??, ??e mo??e kto?? ze znajomych bloger??w zechce powieli?? apel u siebie (mamy r????nych odbiorc??w a Wy macie z pewno??ci?? wi??ksz?? si???? ra??enia ni?? ja...:-) ) By??oby pi??knie, gdyby ksi????kowi blogerzy do??o??yli swoj?? symboliczn?? cegie??k?? na rzecz uhonorowania Stefanii Wilczy??skiej.
Sprawa rozstrzygnie si?? niebawem, wi??c czas nagli!




Na zdj??ciu Pani Stefa i Janusz Korczak w??r??d podopiecznych. ??r??d??o: klik


??roda, 20 listopada 2013

MI??DZY CHRYSTUSEM A DON KICHOTEM. "IDIOTA" FIODORA DOSTOJEWSKIEGO




   Rozpoczynanie przygody z proz?? Dostojewskiego od Zbrodni i kary jest tyle?? oczywiste i  powszechne, co moim zdaniem niew??a??ciwe. Nie spos??b bowiem uciec od por??wna?? do tego arcydzie??a podczas lektury kolejnych powie??ci. ??atwo z tego powodu zrazi?? si?? ju?? na wst??pie i straci?? przez to szans?? na poznanie ??wietnej (cho?? odmiennej) lektury. Na szcz????cie, czytelnicze zaniedbania mo??na ??atwo nadrobi?? i tak te?? si?? sta??o w moim przypadku.
    Pomna swej kl??ski w pierwszym podej??ciu do Idioty , do kolejnej pr??by podchodzi??am z du??ym sceptycyzmem. O ile  "Zbrodnia i kara wci??gn????a mnie bez reszty od samego pocz??tku, o tyle czytanie pierwszych stron tej ksi????ki wymaga??o wi??cej samozaparcia. Chwila nieuwagi grozi??a zgubieniem w??tku. Pl??tanina postaci oraz ich wzajemnych zale??no??ci troch?? osza??amia??a. Powiem szczerze gdyby nie silne postanowienie oraz motywacja w postaci bloga, prawdopodobnie rzuci??abym ksi????k?? w k??t mniej wi??cej w po??owie cz????ci pierwszej. I to by??by wielki b????d, gdy?? mniej wi??cej od tego momentu zaczyna si?? robi?? naprawd?? ciekawie.
    Idiota to powie???? nier??wna, zmienia si?? tu tempo narracji i tempo nast??puj??cych po sobie wydarze??. Tak naprawd?? doceni?? jej walory mo??emy dopiero w chwil?? po zako??czeniu lektury i po zinwentaryzowaniu w myslach wszystkich g????wnych i pobocznych w??tk??w, dygresji i nawi??za??.
    Jak pisa?? sam Dostojewski, ide?? przewodni?? by?? plan pokazania cz??owieka doskonale dobrego i nieskalanie niewinnego, postaci, kt??rej przymioty mog??yby przywo??ywa?? na my??l Chrystusa.
Tak?? postaci?? mia?? by?? w zamy??le autora tytu??owy idiota, czyli ksi?????? Lew Niko??ajewicz Myszkin, kt??ry po latach kuracji w Szwajcarii powraca bez grosza przy duszy do ojczystej Rosji. Odnajduj??c sw?? krewn??, genera??ow?? Jepanczyn, wkracza do ??wiata miejscowej klasy wy??szej i staje si?? przedmiotem mniej lub bardziej dobrotliwych drwin. Jego postawa ??yciowa budzi niedowierzanie. Bo jak??e to by?? skromnym, nie pragn???? niczego dla siebie, litowa?? si?? nad potrzebuj??cymi i w pokorze znosi?? wszelkie potwarze? Ksi?????? nie unosi si?? gniewem i wierzy ??wi??cie, ??e prawda, dobro i mi??o???? zawsze zwyci??????. Przypomina nieco Don Kichota, bo tak jak on zdaje si?? walczy?? z wiatrakami ludzkiej ob??udy.
    Swej ufno??ci, naiwno??ci i dobroci zawdzi??cza ksi????e przydomek idioty, kt??ry w niet??rych momentach nasuwa si?? na my??l nawet samemu czytelnikowi. Pewne cechy bohatera wydaj?? si?? bowiem wr??cz groteskowe i moim skromnym zdaniem zamiary Dostojewskiego nie do ko??ca si?? powiod??y. Myszkin jest postaci?? zbyt jednowymiarow?? i cho?? bezsprzecznie budzi sympati?? oraz szacunek, to jednak posuwa si?? czasami w swej niepokalano??ci do granic absurdu.
    O wiele bardziej skutecznie i wiarygodnie przedstawia autor dwulicowo???? i interesowno???? spo??ecze??stwa, do czego pretekstem jest wiadomo???? o uzyskaniu spadku przez ubogiego ksi??cia. W jednej chwili wcze??niejsze uk??ady ulegaj?? przetasowaniu, stopniowo pot??guj?? si?? kolejne intrygi. Obserwujemy destrukcyjny wp??yw krzywdz??cej opinii spo??ecznej, nap??dzanej przez zawi???? i pragnienie w??asnej korzy??ci.
    Widzimy, jak beznadziejnym przedsi??wzi??ciem jest pr??ba zachowania czystego serca w pe??nym ob??udy ??wiecie manipulator??w, w kt??rym przychylno???? mo??na kupi?? za pieni??dze a mi??o???? jest, jak wszystko inne, kart?? przetargow??. Ostateczny wyd??wi??k tej historii jest przygn??baj??cy ksi?????? Myszkin, odarty ze swych z??udze?? idioty, prze??ywa nawr??t choroby i kwalifikuje si?? na ponowne leczenie w Szwajcarii a Nastasja Filipowna, pierwsza heroina powie??ci, ko??czy jeszcze marniej. I to ona w??a??nie, nie ksi??????,  jest najbardziej tragiczn?? postaci?? Idioty. To typowy przyk??ad osoby z gruntu dobrej i szlachetnej, kt??rej ??ycie z??amane zosta??o przez niegodziwe intencje i insynuacje otoczenia. To przyk??ad osoby, kt??ra masochistycznie odmawia sobie szansy na prawdziwe szcz????cie, by nie skrzywdzi?? cz??owieka, kt??rego darzy uczuciem a wci??gana wbrew sobie w bagno, ostatecznie ko??czy w nim na w??asne ??yczenie.
    Jak wspomnia??am, ksi??zka nie jest literacko koherentna. Cz?????? pierwsza, pocz??tkowo nu????ca, ko??czy si?? zaskakuj??cym spi??trzeniem wydarze?? a ich zwie??czenie to prawdziwy majstersztyk. Gdy emocje czytelnika si??gaj?? zenitu, nast??puje nag??e spowolnienie, wyr??wnanie t??tna a wreszcie zniecierpliwienie, by wreszcie w zako??czeniu powie??ci po raz kolejny zaskoczy?? i ol??ni??. Fina?? jak dla mnie jest powalaj??cy. I dopiero z jego perspektywy mo??emy doceni?? znaczenie wszystkich, zdawa??oby si?? wcze??niej nieistotnych, epizod??w i wtr??t??w. Na przyk??ad przewijaj??cy si?? leitmotiv ??mierci oraz przywo??ywane kilka razy sceny egzekucji pocz??tkowo zdaj?? si?? one nie przystawa?? do g????wnego w??tku, tymczasem okazuj?? si?? istotne dla pe??nego zrozumienia ca??o??ci. Odczucia cz??owieka prowadzonego na szafot, temat, kt??ry prze??laduje ksi??cia Myszkina, zdaje si?? nabiera?? nowych znacze?? w kontek??cie los??w jego i Nastasji.
    Warto zwr??ci?? r??wnie?? uwag?? na w??tki autobiograficzne, wiele jest analogii pomi??dzy losami Lwa Niko??ajewicza Myszkina a samym Fiodorem Dostojewskim. Znacz??cy jest epizod zwi??zany z kontemplacj?? obrazu Hansa Holbeina Chrystus w grobie ksi????e ogl??da go podczas pobytu u Rogo??yna, za?? Dostojewski widzia?? go b??d??c w Bazylei, przy czym, jak sam pisa??, omal nie wywo??a??o to w nim ataku epilepsji.
Na obrazie Chrystus, kt??rego um??czona posta?? przedstawiana jest zwykle na krzy??u, pokazany jest w spos??b wyj??tkowo naturalistyczny. Sam Myszkin podkre??la to w rozmowie ze swym towarzyszem:
Ale?? od tego obrazu niejeden mo??e utraci?? wiar??!
Wizerunek Chrystusa, uosobienia niesko??czonej dobroci, kt??ry po z??o??eniu do grobu sprowadzony zostaje do formy w??a??ciwej wszystkim ??miertelnikom i poddany jest nieub??aganym prawom natury, jest symbolem, kt??ry powraca do czytelnika co najmniej dwukrotnie. Raz gdy czyta ko??cowe sceny powie??ci i kolejny gdy u??wiadamia sobie, jak wszelkie cnoty w uj??ciu ksi????ki Dostojewskiego zostaj?? zbrukane i jaki los spotyka wszystkich idiot??w tego ??wiata.
Smutna to powie????, ale zdecydowanie godna uwagi.Polecam.


??roda, 13 listopada 2013

TRUPY W SZAFIE. "DZIKA KACZKA" HENRYKA IBSENA



    Czytelniczy kryzys, kt??ry trzyma mnie ju?? od kilku dni,okaza?? si?? by?? przyczynkiem do si??gni??cia po lektur??, kt??r?? odsuwa??am w czasie ju?? od bardzo dawna. Dodatkow?? korzy??ci?? jest fakt, ??e mog?? nawi??za?? do jak??e s??usznych spostrze??e?? Lirael zbyt rzadko czytujemy dramaty i na pr????no by szuka?? licznych ich recenzji na blogach ksi????kowych. By?? mo??e powodem jest (jak w moim przypadku) si??a skojarze?? - ten rodzaj literacki zbyt natr??tnie kojarzy nam si?? ze szko???? i sztampowymi interpretacjami, narzucanymi przez program nauczania.
    Dzik?? kaczk?? Henryka Ibsena czyta??am lata temu i, rzecz jasna, potraktowa??am j?? w??wczas po macoszemu. W mojej pami??ci tkwi??y tylko mgliste reminiscencje dotycz??ce mrocznej atmosfery dramatu autorstwa wielkiego symbolisty i to w??a??nie sprawi??o, ??e w aurze listopadowego sm??tku zdecydowa??am si?? na powt??rk??.
Poch??on????am sztuk?? ??apczywie w ci??gu jednego wieczoru. Czytanie Ibsena jest jak spacer po bagnach bardzo wci??ga.
    Nieco trudniej jednak napisa?? co?? sensownego o Dzikiej kaczce bez popadania w bana??y. To utw??r poruszaj??cy znaczenie i warto???? prawdy w spo??ecze??stwie, kt??re ??yje pozorami.
Jednak to, co wielu z nas pami??ta z czas??w szkolnych lub uczelnianych, jest tylko zewn??trzn?? wartstw?? znaczeniow?? i ograniczanie si?? do niej by??oby zbyt wielkim uproszczeniem, wr??cz interpretacyjnym gwa??tem, zadanym temu ??wietnemu dramatowi.
    Gdy Gregers Werle spotyka po latach swego przyjaciela Hjalmara Ekdala, powoli ods??aniaj?? si?? pierwsze karty. Stopniowo zostajemy wci??gni??ci w pl??tanin?? k??amstw i intryg, kt??re za spraw?? ojca Gregersa, starego przedsi??biorcy, pana Werle, determinuj?? ??ycie rodziny Ekdal??w.
Zas??ona opada, gdy Gregers w afekcie decyduje si?? wyjawi?? przyjacielowi ??wie??o poznan?? prawd?? na temat przesz??o??ci jego ??ony. Pomimo szczerych z gruntu pobudek, nie udaje mu si?? osi??gn???? celu. Ma????e??stwo, zamiast umocni?? fundamenty swego zwi??zku dzi??ki uzdrawiaj??cej mocy prawdy, chwieje si?? w posadach, by run???? ostatecznie w wyniku kolejnych ujawnionych fakt??w i kolejnej ??yczliwej rady. Tragedia, jak?? obserwujemy w finale, to ??niwo nie tylko wielu lat mistyfikacji i z??udze??, ale i nieprzemy??lanych poczyna?? chorego na sprawiedliwo???? Gregersa.
    Ibsen kreuj??c kluczowe postaci dramatu, czyni je reprezentantami postaw charakterystycznych dla mieszcza??skiego ??rodowiska. Jest przewra??liwiony, pe??en kompleks??w Hjalmar, manipulator Werle, odcinaj??ca si?? od przesz??o??ci Gina i wyczulony na punkcie prawdy absolutnej Gregers.
I to ten ostatni, cho?? nie mataczy a d????y jedynie do wyprostowania pokr??conych ??yciorys??w, staje si?? spiritus movens wydarze??. Wyciaga na wierzch to, co mia??o nigdy nie ujrze?? ??wiat??a dziennego. Jego moralno??c jest jednak moralno??ci?? fanatyka nie uznaje p????ton??w i nie znosi ambiwalencji.
     W umy??le Gregersa ani przez chwil?? nie pojawia si?? obawa o konsekwencje swojej decyzji. Jest wr??cz zaskoczony, gdy po odkryciu prawdy przed Hjalmarem, nie zastaje ma????onk??w pogr????onych w u??cisku przebaczenia i zgody, lecz w pe??nej dramatyzmu atmosferze niepokoju. Jest przy tym niepomiernie zdziwiony, ??e jego czyn nie przysparza mu sympatii w gronie os??b zainteresowanych. A przecie?? ju?? staro??ytni mawiali, ??e obsequium amicos, veritas odium parit.
    Akcja Dzikiej kaczki nie jest skomplikowana, jednak jej konstrukcja i nieuchwytny , duszny klimat niedopowiedze?? i tajemnic zapada w pami????. Wielopoziomowe warstwy znaczeniowe podkre??laj?? wymow?? tych niedopowiedze?? i stanowi?? jakby rezonans, dzi??ki kt??remu uwypukla si?? g????bia symboliki dramatu. Kluczowym dla interpretacji symbolem jest oczywi??cie tytu??owa dzika kaczka, ranny ptak, hodowany w tajemnicy na strychu Ekdal??w, w sztucznie stworzonych warunkach. Jej sytuacja nawi??zuje do sytuacji ??yciowej Hjalmara, kt??ry dzi??ki sieci intryg, snutych rzekomo dla jego dobra, egzystowa?? w ??wiecie z??udze?? i fa??szu. Strych symbolizuje za?? ciemniejsz?? stron?? psychiki ludzkiej i ??wiata.
    Nieuchronnym podczas lektury Dzikiej kaczki jest pytanie o rol?? prawdy. Czy jej lecznicza moc jest uniwersalna? W ??wiecie Ibsena niekoniecznie. Czy cel u??wi??ca ??rodki i czy brak odpowiedniej motywacji usprawiedliwiony jest szczytnym z za??o??enia celem? W ??wiecie Ibsena niekoniecznie.
    W dramacie trupy, skrz??tnie upchni??te w szafie, s?? integralnym elementem ??ycia a wr??cz jego fundamentem. Po ich ujawnieniu to ??ycie wali si?? niczym podci??ty dla zabawy domek z kart. Dodajmy z kart, kt??rymi nie mo??na ju?? p????niej gra??, z powodu ostatecznej tragedii, jaka dotkn????a rodzin?? Ekdal??w a raczej to, co z niej pozosta??o.
    Wbrew obiegowej opinii, ??e czytanie dramat??w wymaga szczeg??lnych predyspozycji, zapewniam, ??e warto podj???? pr??b??. Mo??e si?? bowiem okaza??, ??e dotychczas, przez przeoczenie, odmawiali??my sobie nies??usznie przyjemno??ci obcowania z naprawd?? niez???? i w pe??ni strawn?? literatur??. Szczerze zach??cam.


poniedzia??ek, 11 listopada 2013

LEGENDA ??WI??TOKRZYSKICH LAS??W. "WSPOMNIENIA "SZAREGO" ANTONIEGO HEDY-SZAREGO




   Moja ostatnia lektura Dzieci Jeromin??w Ernsta Wiecherta tak bardzo oderwa??a mnie od rzeczywisto??ci i dotychczasowych przyzwyczaje??, ??e pomimo usi??owa??, nie mog?? zaanga??owa?? si?? w czytanie ??adnej ksi????ki. A tak ca??kiem nie czyta?? te?? nie mog??, si??gn????am wi??c po lektur?? nie wymagaj??c?? koncentrowania si?? na warstwie literackiej a jednocze??nie ciekaw?? i godn?? uwagi.
W dodatku, uda??o mi si?? zd????y?? z patriotycznym akcentem w dniu ??wi??ta Niepodleg??o??ci (cho?? autor a jednocze??nie bohater ksi????ki to nieco inne czasy).
    Historia legendarnego dow??dcy ??wi??tokrzyskiej partyzantki, Antoniego Hedy Szarego znana jest wi??kszo??ci mieszka??c??w Kielecczyzny.  ??o??nierz wykl??ty, za swoj?? antykomunistczn?? dzia??alno???? skazany na wielokrotny wyrok ??mierci, kt??ry cudem tylko nie podzieli?? tragicznych los??w gen. Emila Fieldorfa, majora Ognia czy majora ??upaszki , jest symbolem bezkompromisowo??ci i odwagi.
    Jego pami??tniki, prowadzone od 1955 roku w wi??zieniu we Wronkach, sta??y si?? kanw?? do ksi????ki Wspomnienia Szarego. Opisuje on swoje losy, pocz??wszy od dni poprzedzaj??cych wybuch II Wojny ??wiatowej, poprzez kampani?? wrze??niow??, pobyt w niemieckim stalagu, partyzantk?? i konspiracj??. Czytaj??c, jeste??my ??wiadkami jego metamorfozy, jak?? przeszed?? od m??odego, nie??wiadomego w pe??ni powagi sytuacji ??o??nierza do obdarzonego autorytetem,  zasadniczego i sprawiedliwego dow??dcy.
   Za jego spraw?? dosz??o do rozbicia wi??zienia w Starachowicach i uwolnienia kilkudziesi??ciu wi????ni??w, rozbicia aresztu w Ko??skich, zdobycia poci??gu z amunicj?? a przede wszystkim do brawurowego zdobycia ubeckiego wi??zienia w Kielcach, w kt??rym zgin????o dw??ch braci Hedy.
Autor nie koncentruje si?? jednak wy????cznie na akcjach bojowych. We wspomnieniach przywo??uje przyjaci????, przybli??a szczeg????y partyzanckiego ??ycia, opowiada o rodzinie i robi to wszystko z wielk?? prostot??, bez gloryfikowania w??asnych czyn??w. Pozajemy jego pogl??dy na temat ??wczesnych wydarze?? , postaci historycznych i decyzji dow??dc??w. Ta szczero???? i zwyczajno???? to wielka zaleta Wspomnie??..., cho?? trudno by??oby mi ocenia?? t?? ksi????k?? w kategoriach warsztatu pisarskiego czy poziomu literackiego (przyznaj??, ??e dla laika nieco nu????ca mog?? si?? wyda?? opisy woz??w pancernych, dzia??ek czy innego rodzaju amunicji).


Po lewej - Antoni Heda "Szary", zdj??cie z ksi????ki.


       
 Plusem ksi????ki jest te?? umiej??tno???? odtworzenia emocji, dzi??ki czemu w trakcie czytania mamy wra??enie, ??e obserwujemy wydarzenia rozgrywaj??ce si?? tu?? obok.
Dla os??b, kt??re wychowa??y si?? w stronach opisywanych przez Antoniego Hed??, Wspomnienia... b??d?? mia??y dodatkowy walor w??druj??c razem z autorem po ??wi??tokrzyskich lasach i wioskach, mo??na przypomnie?? sobie znajome miejsca I??????, Starachowice, ??wi??t?? Katarzyn?? i wiele innych.
Sam Szary, za wielokrotn?? obron?? ludno??ci cywilnej, do dzi?? wspominany jest tam z szacunkiem i uznaniem.


Zwiastun filmu "Mit o "Szarym" w re??yserii Grzegorza Kr??likiewicza.
 
    Szczeg??lnie ciekawe s?? fragmenty dotycz??ce pobytu w wi??zieniach. Cho?? trudno okre??li??, na ile wiernie przywo??a?? Heda tamte wydarzenia, to jego postawa wobec oprawc??w jest naprawd?? imponuj??ca. Wra??enie robi r??wnie?? jego deklarowana na ka??dym kroku religijno???? i ogromne przywi??zanie do rodziny pomimo trud??w, znajduje czas na modlitw?? i listy do ??ony i c??reczek.
    Odr??bny rozdzia?? ksi????ki zajmuje dokumentacja opisywanych zdarze??. Archiwalne fotografie, fragmenty list??w, udost??pnione przez IPN donosy na Szarego oraz kopie akt??w oskar??enia i wyrok??w to warto??ciowe uzupe??nienie opowie??ci ??wi??tokrzyskiego bohatera.
    Antoni Heda, kt??ry na pocz??tku lat 90. przyj???? dwucz??onowe nazwisko, nawi??zuj??ce do swego konspiracyjnego pseudonimu (Heda-Szary), wielokrotnie odznaczany by?? za swoje dokonania w walce z komunizmem. Za czas??w PRL-u uznany za wroga ludu, zmar?? 14 lutego 2008 r. jako obro??ca wolno??ci, zas??u??ony dla Ojczyzny. Niestety, nie wszyscy jemu podobni mieli tyle szcz????cia.


A na koniec, jako post scriptum, ma??y akcent patriotyczny :-)